Agarowe zebranie w Rybnicy Leśnej – odcinek 2

Wiceburmistrz zaczęła od wyjaśnień prawnych. Mówiła o różnicy pomiędzy poprzednim postępowaniem, które dotyczyło uzyskania koncesji przez spółkę Agar, a obecnym, które toczy się w sprawie określenia środowiskowych uwarunkowań inwestycji Agaru poprzedzające decyzję koncesyjną. Kiedyś tego nie było. W 2007 roku zmieniły się przepisy prawa.

Tłumaczenie Bekier w zasadzie niczego nie wniosło do dyskusji. Można tylko rzec, że dobrze się stało, że oceny oddziaływania na środowisko poprzedzają ubieganie się o koncesję.

Wilkołek wtrącił: To jedna sprawa, druga sprawa jest taka, że znając, że tak powiem determinację naszych przeciwników, przeciwników tej inwestycji, nie spodziewamy się, że po uzyskaniu, załóżmy czysto teoretycznie, pozytywnych dla nas decyzji itd, nie będzie chęci, siły i sposobu na to, żeby zaskarżyć decyzję wydaną. Prawdopodobnie później pójdzie znowu wszystkimi trybami łącznie z sądami administracyjnymi itd. Pani mówi, że to jest to samo przedsięwzięcie, chociaż my mówimy, że nie jest to samo. Sąd rozstrzygnie, czy ta sprawa w przypadku tej inwestycji jest tym samym przedsięwzięciem, w takim zakresie, w takim obszarze, w takiej wielkości.

Mieszkanka Rybnicy z Rady Sołeckiej: jakkolwiek to zwał sprowadza się to do tego samego, otwarcia kopalni i puszczenia transportu przez Rybnicę.

Podniosły się głosy, że tak, czy inaczej, należy zasięgać opinii społeczeństwa przed budową kopalni, a pieniądze na Stowarzyszenie z Rybnicy to czysta forma przekupstwa.

Wilkołek: ja nie oczekuję od państwa, że skutkiem takiego…teraz  itd będzie gruntowna zmiana frontu i będzie tak hula fajnie, nie oczekuję i mówiłem w październiku, jeżeli to było w październiku, na tym spotkaniu. Ja powiedziałem …

– To czego pan oczekuje ? Po co pan poszedł do notariusza ?

Wilkołek: Jeszcze raz, jeżeli uda mi się uruchomić działalność gospodarczą itd…nigdy byśmy tego nie robili gdybyśmy prognozowali deficyty i straty… która będzie przynosiła korzyści itd. Mając te korzyści wiem, że mogę zadeklarować…ponieważ spółka ma jakieś korzyści i jest to związane z dyskomfortem mieszkańców to w ramach pewnego rodzaju, może nie pełnej, nie całkowitej, i nie ostatecznej rekompensaty, taką kwotę deklaruję. Jeszcze raz mówię, nie uzależniam przekazania tej kwoty od jakiejkolwiek reakcji z państwa strony…

Panie sołtysie, wtrącił Maciej Baran, ja mam prośbę, żeby pan bardzo dokładnie zaprotokołował te słowa, które teraz padły: jeśli będziemy mieli korzyści, wtedy dostaniecie pieniądze. W skrócie, żeby to się naprawdę znalazło w protokole. Bo to są pańskie słowa, i jeśli będziecie mieli straty przez najbliższe dziesięć lat, to nie dostaniecie grosika…

Wilkołek: przepraszam, może ja to sprostuję, wyraziłem się może w sposób niewłaściwy…

…proszę pana to jest właśnie manipulacja to, co pan teraz robi – odrzekł Baran – słowo się ma, albo się sprostowuje, kombinuje itd

Wilkołek: to jest w akcie notarialnym z którego się nie wycofuję…

Ponownie podniosły się głosy krytyczne: jeśli nie będziecie mieli zamiaru płacić, to co mogą zrobić mieszkańcy ? Podadzą spółkę do sądu ?

Wilkołek wrócił do pieśni o prawniku, którego sobie można wynająć i on określi sposób pewnego przekazania tych pieniędzy. Zagwarantuje, że Agar się nie wycofa.

– Dlaczego nie zrobiono tego już teraz ?

Wilkołek: moim zdaniem to wystarcza, ale jak mówię, jeśli państwo…moja sugestia pół roku temu była taka, abyście państwo sami określili jak ta deklaracja ma się zamienić w coś, czego będziecie pewni…

– Czy Podgórze też dostanie 200 tysięcy ? I Sokołowsko może ? Oczywiście zebrani zaczęli drwić z tych deklaracji. Jednak Wilkołek odparł, że nie wie, czy dostaną. A od czego to zależy ? – pytali ubawieni odpowiedzią. Czy to deklaracja jednorazowa, czy po uzyskaniu koncesji ma pan zamiar coś jeszcze przekazać mieszkańcom ? Przecież 200 tysięcy na 35 lat to trochę mało, nieprawdaż ? Ani pan, ani ja nie dożyjemy zakończenia eksploatacji… Ostatnio mówił pan, że fundusz sołecki w wysokości 7 tysięcy złotych miesięcznie to śmiech na sali, a pan w przeliczeniu na cały okres działania  kopalni deklaruje jeszcze mniej. Co tu jest śmieszne ?

Wilkołek: panowie, państwo, ja jestem w stanie podjąć decyzje do pewnej kwoty i te decyzje po rozmowach ustnych z właścicielami, do których nie muszę mieć normalnej uchwały i zgody, a ramach umocowania jednoosobowego zarządu spółki do 1 miliona złotych, takie decyzje podjąłem…

– To może pan zadeklarować całą kwotę. Na 35 lat to bardzo tanio…

Wilkołek: Może tak, może nie.

W burzy głosów, Wilkołek wypowiedział, że to jest targowanie się. – To pan zaczął to targowanie się ! – odpowiedziano mu ze śmiechem. Jeden z zebranych podsunął myśl, że w zasadzie nie musimy Wilkołka łudzić  i stać przy stanowisku, że nie chcemy i już, tak jakbyśmy chcieli coś…  – och, śmiejemy się trochę z niego…przecież to nie chodzi o te 200 tysięcy… śmieszna suma…
Myślę, że pan zdaje sobie sprawę, powiedział głośno jeden z uczestników, że ludzi nie interesuje to 200 tysięcy, bo to jest śmieszna rzecz, chodzi o to, żeby nie było kamieniołomu, prawda ?

Mieszkanka Kamionki: ja prowadzę  agroturystykę i już w tej chwili muszę się często tłumaczyć dlaczego tutaj jest taki straszny ruch i taki hałas, a gmina jest turystyczna, i jak się ma kamieniołom to tego ? Chciałabym się o tym dowiedzieć. Mi to nie pasuje zupełnie i jestem zdecydowanie nie, bo nie.

Inni podchwycili zarzut: tak wszędzie pan się wyraża, panie burmistrzu, że w gminie najważniejsza jest turystyka.

Laszkiewicz: Wszystko się zgadza, proszę państwa, jest taka strategia, wypracowana oddolnie, zespół działał z wybranych osób, które się zgłosiły, do brania udziału w takich pracach warsztatowych i było to prowadzone metodą SWOT. Taka strategia rozwoju została wypracowana, poprzez preferowanie pewnych uwarunkowań w terenie z którymi mamy do czynienia. Natomiast to jest kierunek zasadniczy, ale proszę zauważyć, że różne dokumenty strategiczne gminy uwzględniają również inne uwarunkowania, czyli mamy również funkcję przemysłową. To nie jest tylko kamieniołom, proszę zauważyć, że na terenie samego Mieroszowa, również na terenach wiejskich, są również zakłady przemysłowe. W samym Mieroszowie są conajmniej trzy zakłady duże , to jest Camela, Zebra, Meblostef, mniejsze zakłady… mówię o uwarunkowaniach… o dokumentach…mówimy o strategii, która jest dokumentem kierunkowym dla gminy w układzie decyzji finansowych i gospodarczych, ale również są inne dokumenty, plan zagospodarowania przestrzennego, studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, to są dokumenty, które stanowią, co można w tej gminie realizować. My akurat mamy to szczęście, i nieszczęście według niektórych z państwa, że mamy najlepsze złoża melafiru jakie są na terenie Polski. Więc różnie to można traktować. Proszę popatrzeć przez pryzmat całej Europy i świata, gdzie są surowce mineralne cenione i potrzebne, po prostu one są eksploatowane, one są eksploatowane w takim stopniu, żeby jak najmniej ingerować w środowisko. Ale są eksploatowane. Bo są potrzebne…

– Ale nie aż w takim stopniu, na takim małym terenie – sprzeciwili się mieszkańcy. Laszkiewicz tą dłuższą przemową znów ujawnił swoje motywacje, znane od lat, chociaż czasami ukrywane za przedwyborczą retoryką. Przed wyborami w 2010 twierdził, że nie jest ani za, ani przeciw i kłamał w żywe oczy twierdząc, że nie wypowiadał się pozytywnie o inwestycji w latach poprzednich, co ujawnia w oczywisty sposób lektura gazet lokalnych od 2003 roku.

Laszkiewicz: nie jesteśmy odosobnioną gminą, proszę zobaczyć na Czarny Bór, ostatnio na gminę Radków, gdzie uruchomiono…

– Ale my nie chcemy tutaj tego !

Laszkiewicz: proszę państwa, ja mówię o tych uwarunkowaniach jakie gmina ma ! że oprócz tego, że mamy…

– Pan mówi, że jest Camela, że jest Zebra, że Meblostef, że Celux, Sanatoria i inne zakłady pracy. To są zatem jakieś środki w gminie !  Po co pan się na to godzi ! Po co nam to zatruwanie, przecież my chcemy mieć tu lasy, my chcemy mieć tutaj zwierzęta, chcemy mieć czyste powietrze, a nie truciciela, który siedzi sobie w Luksemburgu i my mamy wdychać pyły tutaj; hałasy i inne nieszczęścia, uciążliwości transportowe, po to, żeby pan w Niemczech lub Luksemburgu sobie żył jak pasza. Dajcie spokój ! – mówiła jednoznacznie Kazimiera Kęsik ze Stowarzyszenia Miłośników Unisławia.

Zagadka: co zrobił Laszkiewicz ? Jak odpowiedział ? Właśnie, banalna zagadka, Laszkiewicz wypowiedział swoją mantrę o procedurach: ja powiem tak, już pan prezes powiedział  o procedowaniu, i naprawdę proszę pozostawić ten temat specjalistom, którzy zajmują się w całą procedurą…

Głos: Ale proszę teraz nie uciekać od tego ! Pan to promuje od kilku lat ! To nie jest od wczoraj !

Laszkiewicz: Nie uciekam, dlaczego uciekam ? Gmina ma obowiązek wszcząć procedurę… i taka procedura została wszczęta…

Bekier: nie na podstawie własnego widzimisię…

– Dlaczego pan opowiada się zawsze po tamtej stronie, a nie po stronie mieszkańców ?

Laszkiewicz: proszę państwa, obojętnie kto będzie burmistrzem, obojętnie kto będzie radnym, to będzie musiał, jeśli dany wniosek wpłynie, to zgodnie z literą prawa, będzie musiał ten wniosek rozpatrzyć.

– Nieprawda, od 2004 roku wypowiada się pan w prasie, że jest pan zadowolony z faktu powstawania nowej kopalni, stoi po stronie kamieniołomu…

Wtedy wiceburmistrz Bekier: przepraszam, ale spytajmy się mieszkańców, czy zauważyli poprawę jakąkolwiek przez ostatnie lata np. po wykonaniu prac przez kopalnię Bartnica. Proszę państwa, jeszcze parę lat temu jak przyjeżdżaliśmy, było tu czerwono i rzeczywiście kurzyło się wkoło. Czy w dalszym ciągu tak jest ?

Odpowiedział jej  radny poprzedniej kadencji Baran: Pani burmistrz, ale trzeba zaznaczyć jaka jest przyczyna takiego podejścia KSS Bartnica. Taka, że poprzednia rada im zablokowała w pewnym momencie możliwość poszerzenia wydobycia i od tego momentu KSS Bartnica zabrała się za drogę i za zdecydowane porządki u siebie, za tą wieżę obdrapaną i oskubaną…

Bekier: …tak jest, tylko pytam, czy państwo nie zauważyliście…

Baran: tak, tylko proszę pamiętać o jednym, trzeba być zdecydowanym, Rada musi być bardzo zdecydowana w tym, co uchwala, bo na pana burmistrza po prostu w tych kwestiach nie można liczyć. Przez lata to było zostawione samemu sobie. Szła produkcja rabunkowa, dopiero ostatnia Rada wpłynęła na zmianę podejścia Bartnicy do swoich obowiązków wobec mieszkańców.

Laszkiewicz próbował się sprzeciwiać krótkim „nie”.

Baran: usłyszałem od pana burmistrza, że nie jestem dżentelmenem, chociaż tam dżentelmenów nie ma, i nie było i nie będzie prawdopodobnie, bo nie jesteśmy z tych sfer; bo wyciągnąłem Bartnicy pismo w którym zobowiązywali się jednostronnie, co prawda nie notarialnie do wykonania szeregu różnych prac na korzyść Rybnicy. Nie wykonali nic. Wiem, że to pana nie dotyczy- zwrócił się do Wilkołka, gdy ten próbował przypomnieć pewną sprawę…

Wilkołek: proszę państwa, ja tylko chciałem przypomnieć pewną sprawę, kilka lat temu zostało podpisane porozumienie między KSS Bartnica, a firmą, która wówczas nazywała się Agar i Urzędem Gminy na temat wybudowania i sfinansowania drogi transportu, która omijałaby wieś Rybnica Leśna. Poczyniliśmy kroki, pokupowaliśmy grunty, podpisywaliśmy szereg umów, warunkowych i przyrzeczonych, żeby mieć do dyspozycji teren po którym ta droga mogłaby być przeprowadzona. I….

– I gdzie ta droga miała iść ? – zapytano przekornie. Śmiech –  I chcieliśmy to wrzucić mieszkańcom Unisławia !

Wilkołek: Jedyna droga zaprojektowana, która mogłaby ominąć mieszkańców Rybnicy przebiegała tamtędy. I proszę mi powiedzieć, że to nie było rozwiązanie !

– Idealne ! – zadrwiono.

– Proszę pana – zaczęła mieszkanka Unisławia – my jesteśmy z Unisławia, proszę dać mi w końcu dojść do słowa, absolutnie nas nie interesuje, czy to się nazywa kamieniołom taki, czy siaki; listy intencyjne, deklaracje, strefy ochronne, czy te śmieszne 200 tysięcy złotych z którymi pan wystąpił ! Zdecydowanie jesteśmy przeciw jakiejkolwiek rozbudowie kamieniołomu. Tutaj mieszkają nasze dzieci, nasze wnuczki i chcemy ten teren zachować taki jaki powinien być dla przyszłych pokoleń. Nas nie interesuje to, że jest akurat taka potrzeba na wydobycie w kraju kamienia. Nas interesują nasze obejścia, nasza miejscowość, i póki nam sił starczy, przy pomocy ekologów, jeśli okaże się, że u nas nasze władze, niestety są innego zdania, są struktury unijne do których można się zwracać. I będziemy proszę pana z tym walczyć ! Żadne deklaracje, listy intencyjne, proszę się nie gniewać…

…ależ ja się nie gniewam !- rzekł Wilkołek

… ale 200 tysięcy to jest tak kwota śmieszna, byle jakie mieszkanko  kosztuje np we Wrocławiu 400 tysięcy. Ludzie ! Czym chcą nas przekupić ! To jest w ogóle obraźliwe !

Wilkołek znów zawiesił się, powtarzał coś jakby nieobecny o rekompensacie i Bartnicy… przerwano mu. Tylko zdecydowane działanie Rady Gminy było powodem zmiany działania KSS Bartnica – rzekł Baran – jedyny powód, nie działania burmistrza, tylko radnych !

– Skoro planował pan inwestycję, najpierw należało się zorientować jakie są warunki przed przystąpieniem do budowy drogi, czy można ją tam prowadzić, a nie teraz pan mówi, że wydał pan pieniądze – zauważył dzierżawca Andrzejówki – to jest tylko pana wina.

Wilkołek: nie można było przeprowadzić drogi w dowolnym terenie. Cały plan zagospodarowania przestrzennego powinienem był zabezpieczyć taką możliwość. Trudno było projektować, trudno było skupować grunty, podpisywać umowy itd, jeżeli nie było planu zagospodarowania przestrzennego, który mógłby poprowadzić tę drogę w tamtym kierunku. Najpierw miały być pewne procedury przeprowadzone… Staraliśmy się…

– Dlaczego więc ekolodzy zablokowali wam inwestycję ?

Wilkołek tylko westchnął.

– Chcieliście tę drogę wprowadzić tylnymi drzwiami ! Mieszkańcy w ogóle o tym nie wiedzieli. Pamiętam dokładnie 2005 i 2006 rok. Ekolodzy chodzili po domach, żeby poinformować mieszkańców, że wy chcecie budować drogę i bocznicę pod ich domami.

Wilkołek: mówimy tutaj o drodze, stwierdzili państwo  w pewnym momencie, że niedopuszczalne jest, żeby to było tutaj. Wprowadziliśmy wszelkiego rodzaju procedury i starania, żeby wyprowadzić ten transport z tego regionu i …

– … i wprowadzić do Unisławia !

Tak, w jakiś region… rzekł Wilkołek wśród śmiechu i uderzył w propagandę postępu technologicznego –  każdy chętnie korzysta z samolotu, każdy chętnie będzie jeździł samochodem, tylko nikt nie chce mieć koło siebie kamieniołomu…

– Ta sama spółka miała zajmować się sportem, oszukała nas za pierwszym razem, całe społeczeństwo uważało, że spółka tym się będzie zajmowała ! Oszukali nas, oszukają następny ! Utracili swoją wiarygodność i obojętnie jak będą się nazywali ! Wszyscy wiemy kim jest pan Schechtel…

– My tego nie chcemy – mówili mieszkańcy Unisławia – my jako sąsiedzi, dla nas to jest bardzo uciążliwe, proszę minąć się w zimę z tymi dużymi samochodami, jak ciężko jechać. To są przecież drogi nie przystosowane do takiego transportu. To śmieszne, co mówią te ekspertyzy ! A zapylenie jest takie, że codziennie ściągam pył, jest czarno, dosłownie czarno, a tutaj w badaniach jakoś super to wychodzi !

– Kiedy robią badania, kopalnia milczy ! Przedwczoraj robiono badanie w rejonie kamieniołomu. Wiatr wiał taki jak dzisiaj, był mocny i pan się usadowił na parkingu przed domem pana Wendycza. Zapytałem dlaczego pan tak robi, no bo tak jest w wykazie, to absolutny nonsens. Największym zagrożeniem jest hałas, a nie prowadzi się tych badań. 40 decybeli jak się mówi jest dopuszczalne, a jest dużo dużo większe. Masakra co się tutaj dzieje od 22 w nocy ! 40 decybeli to prawie cisza ! … My nie chcemy, żeby pan już wchodził w te techniczne sprawy, niech pan się zajmie czymś normalnym ! Niech da nam pan spokój, my chcemy tutaj żyć, zostawić to potomnym ! W czystym stanie jak powiedziała pani. Skończy się te 200 tysięcy, obiecane, wymajaczone i co ci ludzie mają zrobić. Jak pan wyobraża sobie turystykę w Andrzejówce ? Jest jeszcze opcja poszerzenia obecnego kamieniołomu do ponad 130 hektarów ! Cały Bukowiec, czyli znów w Unisławiu ! Jak my nie pomożemy to nasze góry się nie obronią !

– Niechże pan ratuje tę gminę ! – zwróciła się do Laszkiewicza mieszkanka Unisławia.

I tako oto rzekł złotousty Laszkiewicz: ja muszę wyjaśnić to, co pani tutaj podnosi. Czym innym jest koncesja, a czym innym jest plan zagospodarowania przestrzennego, który dopuszcza eksploatację złoża. Na dzisiaj KSS Bartnica posiada aktualną koncesję. Ważną do roku 2015 na obszar 133 hektary.

– Tylko – zauważyli przytomnie zebrani – że w ubiegłym roku Rada przeznaczyła do eksploatacji dla KSS Bartnica 8 hektarów, przy zapewnieniu prezesa, że to wystarczy do 2015 roku. Takie były słowa prezesa KSS Bartnica, że wystarczy to do końca obowiązywania obecnej koncesji. Więc niech się zwijają i idą w diabły !

Laszkiewicz: przedłożyli wniosek o przedłużenie koncesji po roku 2015 … proszę mnie nie pytać, bo to jest wniosek gminy !

– Panie burmistrzu, pan jest przez nas wybrany i powinien nas pan bronić ! I reprezentować nas przede wszystkim ! W pierwszej kolejności interes nas mieszkańców ! A nie faceta z Luksemburga, czy skądinąd !

Laszkiewicz: no dobrze proszę państwa, tylko to jest przestrzeganie prawa i procedur ! Powiem jeszcze raz to, co powiedziałem, obojętnie jaki będzie burmistrz, jeśli zostanie złożony wniosek i on będzie spełniał wymogi prawne to taka procedura musi być wszczęta ! A jaki będzie efekt tej procedury, to poczekajmy !

– Gdyby nie było pańskiej przychylności, nie oszukujmy się nie byłoby tej całej sytuacji ! Krótko mówiąc, znowu musimy ruszyć do ekologów na kolanach, żeby nami kierowali, zbierać podpisy, udać się do odpowiednich instytucji… Dlaczego jednak zawsze mają się tym zajmować ekolodzy, a nie mieszkańcy i turyści ? Ekolodzy są zawsze tym czarnym ludem na który się wszystko zwala, jak się słyszy „ekolog” to od razu to jest negatywne … Oczywiście my mieszkańcy też chcemy działać, proszę panią, mieszkańcy są zjednoczeni, ale zwracają się do ekologów, bo są wykształceni i potrafią pokierować mieszkańcami. Mieszkańcy to rolnik, krawiec, szewc, itd itd

– Co z drogą na Andrzejówkę ?  To prawda, że droga będzie zamknięta ? Bezpieczeństwem turystów, którzy znajdą się w strefie strzałów ?

Laszkiewicz: no proszę państwa, to oczywiste, że tak zwana strega buforowa, gdzie wstrzymuje się ruch w sytuacji strzałów… ale to nie jest zamknięcie.. Roboty strzałowe odbywają się w godzinach popołudniowych lub wieczornych…

– Czyli to jednak prawda, że turystyka nie może tutaj funkcjonować ! Wtedy właśnie przychodzą i przyjeżdżają turyści !
– Proszę państwa, dla nas mieszkańców Unisławia sprawa jest jasna, kamieniołomy są ważne, istotne, mają się rozbudowywać, czy budować nowe, ale dwie wsie duże i piękne, mają iść, słuchajcie, do zakładu. Domy pękają, wiecie dobrze o tym, wystarczy przejść tutaj po Rybnicy, jakie tynki są popękane. Młodzi ludzie uciekają, nikt nie chce nawet na spacer iść z Unisławia, lubiliśmy spacerować tutaj na około, ale nie chodzimy, bo przecież jest niebezpiecznie. Niebezpiecznie jest na drodze dla pieszego. Słuchajcie, musimy się zjednoczyć, dwie wsie i walczyć, żeby nie pozwolić, nie tylko na pobudowanie nowych kamieniołomów, ale także na rozbudowę tych starszych i przedłużenie koncesji, absolutnie „nie”.

Radna z Sokołowska, Justyna Pichowicz: Ja chciałam tylko dodać, że Sokołowsko też na pewno pomoże, była kampania wyborcza i kandydaci na radnych wszyscy stanowczo wypowiedzieli się przeciwko budowie nowego kamieniołomu, i rozszerzeniu  i eksploatacji istniejącego kamieniołomu, ponieważ godzi to w interesy również Sokołowska.

Mieszkańcy Unisławia: nie chcemy tego miodu, ani tych 200 tysięcy, ani tych deklaracji…

Wilkołek: Jeszcze raz, to nie ma wpływu na tą deklarację, czy państwo chcą, czy państwo nie chcą…

– Co nie ma wpływu, bo ja już się pogubiłem ?

Wilkołek: czy państwo chcą, czy nie chcą, ja jeszcze raz podkreślam, że to jest jednostronna decyzja…

– Podobnie może się pan wycofać jednostronnie, więc po co to spotkanie ? Po co nas zapraszaliście, jak nie ma nic do dogadania ?

Jeden z uczestników zadał pytanie, przekorne, czy burmistrz Laszkiewicz orientuje się, jaka jest decyzja Regionalnej Rady Ochrony Przyrody, organu doradczego przy Dyrektorze Ochrony Przyrody. Burmistrz i Bekier powiedzieli, że jeszcze nie ma. Wtedy ogłoszono wszem i wobec zebranym, że decyzja RROP jest negatywna wobec budowy kopalni na Klinie, 9 głosów przeciw na 3 za.  Mamy nadzieję, że Edward Biały, dyrektor RDOŚ posłucha swoich doradców, których zwołał. Wilkołek  oczywiście zlekceważył opinię Rady dwójnasób: co to jest RROP ?,  trudno od niej oczekiwać czegoś innego, mięsożerca nie może oczekiwać mięsa w barze wegetariańskim, a poza tym, czeka na orzeczenie Białego.  To jest opinia ekologów, uproszczę, nie wszyscy tam są ekologami. (oczywiście, jest w składzie również Mirosław Okińczyc, który robił dla Murillo raport). Generalnie oni skupiają się wokół takiej rady, bo oni uważają, że ich przesłanie życiowe jest chronienie takich czy innych rzeczy.

– Ekolodzy, powiedziała mieszkanka Unisławia, to jedyni pozostali sprawiedliwi na tej Ziemi, chcą chronić naszą planetę, a reszta to wie pan… Potem były pytania do burmistrza i wiceburmistrz o dalsze procedury, co oni zrobią, o przepraszam, co muszą zrobić.

Pytanie do burmistrza: czy pan ma podobne zdanie do pana Błaszczyka, że kamieniołom może być atrakcją turystyczną ?

Laszkiewicz: ja nie chcę się wypowiadać w układzie atrakcji turystycznej, bo dla mnie to są dwie różne sprawy, przedsięwzięcie gospodarcze, a sprawa atrakcji turystycznej. Ale ostatnio byłem na terenie Złotego Stoku, na terenie kamieniołomu, może już nie eksploatowanego, urządzono na przykład najdłuższy park linowy…

– Zatem można zamknąć Bartnicę i tam stworzyć park linowy ! Nie przedłużajmy koncesji panie burmistrzu Bartnicy, ma pan okazję wykazać się. W Jedlinie nie ma kamieniołomu, parki linowe są !  Powierzchnia otwarta obecnego kamieniołomu to tak duża powierzchnia, że gdy 3-4 lata temu z powodu opadów wylała woda, to z braku wsiąkliwości wody itd poszła woda, pani Bekier była wtedy na miejscu, więc widziała, co się stało. Eskalacja jest tak szkodliwa, że powinniście stać po stronie ludzi…

– Panie burmistrzu, opiniuje pan to. Czy będzie pan uwzględniał głos ludu ? Nie wierzę, że nie ma pan żadnej opinii w tym temacie !

Laszkiewicz: mówię, na to trzeba nałożyć inne dokumenty !

W sprawie powiększenia wydobycia na Bukowcu, Laszkiewicz i Bekier wyjaśniali, że już na obecnym etapie mieszkańcy mogą składać swoje uwagi. Bartnica ubiega się o przedłużenie koncesji, natomiast nie ma wniosku o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego gminy Mieroszów na Klinie i Bukowcu.  Kopalnia realizuje obecnie zatwierdzony plan zagospodarowania przestrzennego, czyli po przedłużeniu koncesji w ramach owych ponad 7 hektarów. Zatem potem będą musieli ubiegać się o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego i to zależy od Rady Gminy.

Roszkowiak zwróciła się do Wilkołka: Pan tak narzeka, że panu jest tak trudno, poniósł pan koszty w związku z drogą itd,  ale dla nas te tereny, dla ekologów i myślę, że dla pana burmistrza również, są tak cenne i w ogóle uznane, między innymi ze względu na to, co podnosiłam. te obszary Natury, ten park krajobrazowy, a pan przychodzi z tą kopalnią, z tym pomysłem, to tak jakby pan chciał restaurację na Wawelu otworzyć i narzekał, że panu nie pozwalają. Duże koszty, a panu nie pozwolili.

Wilkołek: Na Wawelu restauracja już jest; funkcjonuje i jakoś nikt nie ma przeciwwskazań…

Baran: U nas też jest jeden kamieniołom… a na Wawelu drugą restaurację otwierają ?

Wilkołek: ja nie narzekam… to jest ryzyko przedsiębiorcy, który inwestuje itd… jestem zaangażowany oczywiście, proszę się nie dziwić, że…

– My do pana nic nie mamy, my po prostu nie chcemy tego miodu; nie chcemy, aby pan cokolwiek tutaj robił. Niech pan wraca do Krakowa ! Jeśli nie dostanie pan uzgodnienia, czy ponownie będziecie się starać o koncesję, np z innej strony góry ?

Wilkołek: moje prywatne zdanie, nie, właściwie zdanie jako prezesa Murillo jest takie, że jeśli dzisiaj nie uzyskamy koncesji, to nie uzyskamy jej ani za pięć lat, ani za dziesięć. Natomiast będę czyniło to, co na walnym zgromadzeniu wspólników mi zalecono. Jeżeli mi powiedzą, że możemy uruchomić lotnisko dla helikopterów na tym terenie…

– Czy to prawda, że chcecie sprzedać koncesję BAG-owi jeśli ją uzyskacie ? To jest sedno sprawy…

Wilkołek: nie wiem, co to jest BAG… aaa taki skrót, moje pytanie co to znaczy sprzedaż koncesji ?

– Koncesja jest towarem, można sprzedać… Dwutlenek węgla można sprzedać to koncesję też.

Wilkołek: Koncesji nie można sprzedać, ale można sprzedać udziały.

– Zatem wychodzi na to samo…

Roszkowiak: mam jeszcze jedno pytanie do pana burmistrza. Tutaj mówili ci, którzy są blisko związani z Andrzejówką, blisko kamieniołomu, że te badania, które są robione mają znamiona fałszerstwa, są tendencyjne. Czy pan z tego wyciągnie jakiekolwiek wnioski ? Na tych badaniach budowane są następne etapy procedowania. Pisze się opinie, podpiera się tymi badaniami, firmy robią opinię, otrzymuje to rada itd, przychodzi do pana zwrotna decyzja. Czy weźmie pan pod uwagę opinię mieszkańców, którzy nie mają siły przebicia ? Zobliguje te instytucje, które z urzędu są zobowiązane do pilnowania tych rzeczy, żeby te badania były robione rzetelnie ? One mają ogromny wpływ na pana decyzje.

Laszkiewicz: no tak proszę państwa, tylko jest kwestia, no, w jaki sposób można wpłynąć na instytucje profesjonalne, które są… no dobrze, można im zakomunikować, tylko na jakiej podstawie ja mogę stwierdzić, czy te dane są podważalne, czy fałszywe… co z tego dalej może wynikać ?

– Na podstawie oświadczeń obywateli gminy ! To państwa teren, powinniście zabiegać o jakość !

Rolnik z Rybnicy Leśnej, pan Wendycz: chciałem się wypowiedzieć właśnie w tej ważnej sprawie, dla mnie i dla nas, wszystkich mieszkańców, a nie miałem okazji, aby w takim gronie się wypowiedzieć. Końcem kwietnia był robiony [badanie] hałas, tuż przed moim oknem, półtora metra od okna. I jaka jest sytuacja.  Robiono badanie od godziny 20 do 22  i wtedy mogę powiedzieć, chociaż mogą państwo powiedzieć, że nie znam się itd, ale mieszkam obok kamieniołomu i jakbym wyrósł razem z nim, to wiem, że zawsze druga zmiana zjeżdżała parę minut po 22 drugiej. W czasie tego badania w ogóle nie szła żadna produkcja, celowo chodziłem patrzeć, że samochody na wyrobisku, ładowarki, koparki, było wszystko wygaszone. Dopiero, gdy ci państwo pozbierali swój sprzęt i rozjechali się, dokładnie o godzinie 22.45, dopiero samochody odpaliły i zjeżdżały na bazę. Do tej pory cisza była jak makiem zasiał. Namacalnie można to było stwierdzić, pierwszy przeróbczy był wyłączony, samochody wygaszone. Uważam, że ci co robili te pomiary, a przecież nie są tutaj codziennie, sądzili, że tak ma być. Ale zakład był wyłączony. Taka sama sytuacja miała miejsce przy zapyleniu. Na tej podstawie można zrobić wiele błędów. To jest hałas, zapylenie i inne rzeczy. Na przykład, jest polewana jezdnia do tego miejsca, gdzie jest to badanie. To jest śmieszne… Jeżeli nie będzie kogoś jeszcze do komisji, nie wiem, kogo wyznaczyć, żeby kamieniołomy były włączone, ktoś musi na tym znać się. Mają jechać, jak ja to mówię, i wtedy ma być robione badanie. A tak, to jest żadne badanie.

Inni podtrzymali temat: Nie ma wody, a produkcja idzie na całego. Tymczasem przepis mówi wyraźnie, że jak nie ma wody, to nie ma zraszania, na przesypniach, zakład powinien być zatrzymany, a on hula na całego, można podejść w tej chwili i zobaczyć, nie ma grama wody.

Wilkołek zwrócił się do Wendycza: Pan wielokrotnie wypowiadał się na pewne tematy. Po raz trzeci została przedstawiona opinia na temat tego złoża uranu, które pan kwestionuje, twierdzi, że zagraża…

Wendycz: proszę pana, pan mnie myli z kimś , ale proszę bardzo….

Śmiech na sali. Wilkołek pomylił Wendycza z Gnypem.

Wendycz: proszę pana, ale ja się podpisuję pod tym, proszę bardzo… nie gniewam się…

Wilkołek: przepraszam, też była spiskowa teoria dziejów… po raz trzeci została przyłana trzecia ekspertyza, trzeci wynik i…

– Tylko oni nie robili żadnych badań !

Wendycz: chciałbym tak króciutko, prostym jestem rolnikiem i szczycę się tym, ale w tym kamieniołomie, który teraz funkcjonuje… ja namacalne rzeczy biorę tak jak widziałem z tym wyłączeniem zakładu… jego hałdy po roku czasu zarastają, a tam po ponad 60 latach hałda nie zarasta [chodzi o pozostawioną przez Rosjan sztolnię uranu pod Klinem]. Czyli daje nam coś do myślenia, nie zarasta, co się dzieje ? Tutaj po roku jest zdolne zarosnąć. Jest coś na rzeczy.

Laszkiewicz przedstawił opinię prezesa Państwowej Agencji Atomistyki, która wpłynęła do burmistrza 27 czerwca tego roku, i wedle tej opinii nie ma zagrożenia.

Wendycz: Panie burmistrzu, tylko, czy to nie było to tak robione jak ten hałas…

Laszkiewicz powrócił do stałej swojej melodii: proszę państwa, są instytucje, które odnoszą się profesjonalnie do tego…

– Oni nie robili żadnych poważnych badań. Czy nie może burmistrz wystąpić do takich instytucji, że w trakcie takich badań powinien być obecny przedstawiciel sołectwa ? Chcemy poznać jak często robią te badania, czy firma jest niezależna itd. Niech towarzyszy im przedstawiciele społeczeństwa przy badaniach. O to może burmistrz wnioskować… o to, żeby robili badania w czasie normalnego funkcjonowania kopalni.

Roszkowiak: jeszcze jedna uwaga, WIOŚ ma taki obowiązek, że informuje z wyprzedzeniem o swojej kontroli, jeśli badania będą prowadzone w środowisku, powiedzmy przy zagrodzie pana Wendycza, na który ten zakład bezpośrednio oddziałuje, to takiego obowiązku wobec kopalni nie ma. Wtedy jeśli się zawnioskuje, żeby to było robione w środowisku, to pod nadzorem kogoś z sołectwa, kopalnia będzie musiała pracować normalnie. Będzie to niejako z zaskoczenia, będzie to miało charakter kontroli. A nie informuje się kopalnię o kontroli…

Bekier: właśnie o tym mówimy, spróbujemy zadziałać, żeby niezależna instytucja zbadała. Postępowanie się toczy, nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy decyzja będzie wydana…

– Wiadomo, że się toczy. Jak można robić badania, gdy kopalnia płaci za te badania…

I wtedy odezwał się starszy mężczyzna ( na zdjęciu 2 w odcinku 1 na pierwszym planie siedzący tyłem do obiektywu). Milczał do tej pory, więc jego głęboki głos zwrócił uwagę.

Rzekł: to nie prawda proszę panią, słucham i nie odzywam się w ogóle. Szkoda słów…

– A szkoda !

Ciągnął: przyszliście z nastawieniem negatywnym, i żadne, powiedzmy argumenty, nie są w stanie was przekonać…

– Oczywiście, że z negatywnym. A jakie są argumenty ?

… argumenty te, które są zawarte w licznych opracowaniach… wystarczyłoby to proszę państwa poczytać…zastanowić się.. dopiero wtedy otwierać… a pani huzia na juzia jakby to był magiel proszę pani…

– czytaliśmy raport, zajmujemy się tym od dziesięciu lat…

… dobrze, ale ciągle macie to samo nastawienie…

– a jakie mamy mieć ? a czy pan mieszka przy zakładzie ?

… dobrze, ja bym nie chciał tu mieszkać…

– więc o co chodzi ?

… dobrze, ale proszę państwa, trzeba jakoś tak podejść troszkę… z lekkim dystansem…

– z uśmiechem ? Proszę nas przekonać, że kopalnia jest nieszkodliwa. Kim pan jest przepraszam ?

… to nie jest istotne… rzucacie na wiatr takie stwierdzenia…

– jak pan jest incognito, czy kapitan Nemo, to o czym tutaj rozmawiać…

I tak zakończyło się dwugodzinne prawie spotkanie, którego obszerne ustępy przedstawiliśmy. Potem trwały rozmowy w kuluarach.

Kim jest tajemniczy mówca końcowy ? Ktoś rzucił nazwisko „Hutnik”- główny pomysłodawca kopalni na Klinie. O tak, słyszeliśmy o Ryszardzie Hutniku, byłym Głównym Geologu Wojewódzkim. Jak niesie wieść gminna, w pewnym momencie wsparł powstały w 2001 Agar. Jego nazwisko pojawia się na dokumentach odnośnie złoża melafiru na Klinie z przełomu wieków. Obecnie jest Geologiem Powiatowym w Starostwie Wałbrzych. Będzie okazja przyjrzeć się również i jego roli w całej tej sprawie.

Podsumowanie

Te obszerne fragmenty rozmowy jaka odbyła się 1 lipca 2011 w Rybnicy Leśnej to niewielka próbka zjawiska, jakie ma miejsce w całej Polsce. Zetknięcie się odmiennych, zupełnie przeciwnych grup interesu, odmiennych wizji rozwoju i jakości życia. Przykładów na tego typu konflikty jest coraz więcej. Z jednej strony presja kapitału i szaleńcze nierzadko pomysły polityków, z drugiej społeczności lokalne i wartość przyrody. Żądania kapitału, mniejszego i większego, są coraz bardziej wygórowane; próbuje wypełnić wszelkie możliwe nisze życia społecznego i przyrodniczego. W sytuacji oporu, stosuje całą gamę technik, od łagodnej perswazji, przez manipulację i niedomówienia, po przemoc prawną, finansową, czy fizyczną.

W Rybnicy Leśnej pojawiła się okoliczność konfrontacji z ludźmi, którzy od ponad 10 lat usilnie, z uporem godnej lepszej sprawy, chcą narzucić i określić los tej części Gór Suchych na prawie 50 lat. Okazuje się, że nie orientują się w wielu sprawach dotyczącej własnej sprawy, ich niewiedza jest przerażająca.  Jednogłośnie środowisko sprzeciwiające się budowie kopalni na Klinie jest zniesmaczone postawą Andrzeja Laszkiewicza i Doroty Bekier. Dobrze się stało, że wypowiedziano wiele wątpliwości, w tym ukazano tendencyjność i niepoprawność badań dotyczących funkcjonowania zakładu górniczego. W ciągu tych lat wydano masę pieniędzy na majaki i pozorne działania. Czy ośrodki decyzyjne posłuchają tego głosu ? Zobaczymy.

Reklamy

Informacje o gorysuche

miłośnik gór suchych
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ogółem, Społeczeństwo. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s